Drugi stopień Oazy Nowego Życia był moimi dotychczas najważniejszymi rekolekcjami w życiu. Już od pierwszych dni starałem się być bardzo dobrze nastawionym. Szybko odnalazłem się we wspólnocie, na spotkaniach byłem bardzo aktywny, a na wszelkich naukach słuchałem z zapartym tchem i stuprocentową uwagą. Jednak sam dobry humor nie był esencją tych rekolekcji, a wręcz przeciwnie - codzienne stawanie w prawdzie o sobie, wydobywanie swoich słabości, brudów na światło dzienne było więcej niż wymagające. Jednak skupiając się na księdze wyjścia, my sami wychodziliśmy od naszych zniewoleń, aby ostatecznie nieustannie podążać za Jezusem. Czułem, że właśnie On ciągle mi pomaga i do mnie mówi, czy to w chwilach radosnych, czy chwilach próby (a były i takie). Głębokie poznawanie siebie oraz pozbywanie się kajdan miało swój punkt kulminacyjny podczas niezapomnianego Exodusu. Obok tej całonocnej podróży najlepsze wspomnienia dotyczą samego Dnia Wspólnoty, podczas którego prawdziwie poczułem, że należę do wspólnoty Ruchu Światło-Życie oraz jak ta wspólnota wypełnia mnie Bożą miłością.

Te rekolekcje nie były dla mnie zwykłym "ładowaniem akumulatorów" ale już prędzej zanurzeniem się w Chrystusie i umocnieniem by w nim trwać na zawsze.

Chwała Panu

Stanisław II* ONŻ